Firma może przez lata inwestować w stronę internetową, reklamę, identyfikację wizualną, materiały sprzedażowe i kolejne działania marketingowe, a mimo to pozostawać dla klientów dość anonimowa. Logo jest znajome, oferta wygląda profesjonalnie, ale trudno wskazać konkretną osobę, z którą odbiorcy kojarzą sposób myślenia firmy.
Pojawienie się prezesa albo właściciela w komunikacji potrafi tę sytuację zmienić zaskakująco szybko. Za nazwą przedsiębiorstwa zaczyna stać człowiek. Można usłyszeć, jak mówi o branży, zobaczyć, jak argumentuje, co uważa za ważne i na jakie problemy klientów zwraca uwagę. Po kilku miesiącach regularnej obecności część odbiorców kojarzy już nie tylko firmę, ale również twarz, głos i określony sposób patrzenia na rynek.
W wielu biznesach B2B jest to duża przewaga, szczególnie tam, gdzie decyzja zakupowa wiąże się z dużym wydatkiem, ryzykiem albo kilkuletnią współpracą. Taki model potrafi jednak z czasem pójść za daleko. Klienci zaczynają śledzić przede wszystkim prezesa, materiały bez niego mają słabsze wyniki, a każda nowa seria wymaga wpisania nagrania do jego kalendarza. Dlatego warto od początku patrzeć na markę osobistą prezesa nie jak na osobny projekt marketingowy, lecz jak na jeden z elementów marki całej organizacji.

Dlaczego komunikacja prezesa działa tak dobrze
W B2B kupujemy od firm, ale decyzje nadal podejmujemy na podstawie oceny ludzi. Jeżeli organizacja sprzedaje oprogramowanie za kilkaset tysięcy złotych, prowadzi duże wdrożenia albo dostarcza maszyny, które mają pracować przez następną dekadę, klient nie ocenia wyłącznie parametrów technicznych. Chce wiedzieć, czy dostawca rozumie jego sytuację, czy ma doświadczenie i jak zachowa się wtedy, kiedy projekt przestanie wyglądać tak dobrze jak w prezentacji sprzedażowej.
Prezes, założyciel albo właściciel ma tutaj naturalną przewagę. Zwykle zna historię firmy, najważniejsze decyzje, klientów i sytuacje, których nie sposób pokazać w standardowej ofercie. Firmowy profil napisze, że „rynek dynamicznie się zmienia”. Prezes może powiedzieć, że jego zdaniem cała branża zbyt szybko inwestuje w określone rozwiązanie i wyjaśnić, dlaczego. Firma opublikuje case study, a właściciel może opowiedzieć, która decyzja w tym projekcie była najtrudniejsza i co z perspektywy czasu zrobiłby inaczej.
Twarz, charakter, doświadczenie i punkt widzenia skracają dystans do odbiorcy.
Produkt, zespół, realizacje i własne kanały powinny przejąć część zbudowanego kapitału.
Samo pojawienie się prezesa przed kamerą nie buduje jeszcze zaufania. Jeżeli mówi dokładnie to samo, co można przeczytać na stronie głównej firmy, niewiele się zmienia. Wartość pojawia się dopiero wtedy, gdy wraz z twarzą pojawia się doświadczenie, opinia i konkretny sposób patrzenia na problemy klienta.
Marka osobista ma sens wtedy, kiedy coś przekazuje dalej
Najprościej oceniać rozwój profilu po liczbie obserwujących, wyświetleniach i zasięgu. Z biznesowego punktu widzenia ciekawsze jest jednak to, co dzieje się pomiędzy profilem konkretnej osoby a marką firmy. Potencjalny klient może trafić na film prezesa, później przeczytać dwa artykuły na stronie przedsiębiorstwa, zapisać się do newslettera i dopiero po kilku tygodniach wysłać zapytanie. Na pierwszym spotkaniu nie trzeba już zaczynać od prezentacji pod tytułem „kim jesteśmy”, bo część tego procesu odbyła się wcześniej.
Podobnie działa to w rekrutacji, partnerstwach czy mediach branżowych. Rozpoznawalna osoba ułatwia wejście do rozmów, do których anonimowej firmie byłoby trudniej się dostać. Dlatego dużo ważniejsze od pytania „ilu followersów ma prezes?” jest pytanie, czy rosnąca rozpoznawalność tej osoby zwiększa również rozpoznawalność firmy.
Uwaga przechodzi na firmę
Odbiorca poznaje lidera, ale później trafia do kanałów firmy, jej ekspertów, case studies i sprzedaży.
Cała wartość zostaje przy osobie
Rośnie profil lidera, ale firma bez jego nazwiska nadal pozostaje anonimowa i trudna do zapamiętania.
Dobrym testem jest chwilowe usunięcie prezesa z całego systemu
Wyobraźmy sobie, że przez trzy miesiące prezes nie publikuje niczego, nie występuje w filmach, nie bierze udziału w webinarach i nie pojawia się w newsletterze. Jeżeli po takim odjęciu cała komunikacja praktycznie przestaje istnieć, firma zbudowała marketing mocno zależny od jednej osoby.
W małym biznesie doradczym może to być całkowicie racjonalne. Jeżeli klienci kupują przede wszystkim wiedzę konkretnego właściciela, nie ma sensu sztucznie udawać dużej korporacyjnej marki. Inaczej wygląda sytuacja w firmie zatrudniającej kilkadziesiąt albo kilkaset osób. Tam dobrze byłoby, żeby klient widział za rozpoznawalnym prezesem również organizację i kompetencje, które nie znikną wraz ze zmianą jednej osoby.
Co zostaje, gdy lider znika z komunikacji na 90 dni?
Trzy pytania szybko pokazują, czy marka osobista wspiera system, czy stała się jego jedynym silnikiem.
Prezes nie powinien mówić o wszystkim tylko dlatego, że ma największy zasięg
Pierwsze filmy z prezesem osiągają dobre wyniki, więc naturalnym odruchem jest zwiększenie jego obecności. Po pewnym czasie komentuje rynek, opowiada o produkcie, prowadzi webinar, tłumaczy szczegóły techniczne i występuje w case study. Tymczasem w firmie pracują osoby, które w części tych tematów mają znacznie więcej do powiedzenia.
Inżynier zna technologię. Kierownik wdrożeń pamięta sytuacje z projektów. Handlowiec zna pytania i obiekcje klientów. Product manager najlepiej rozumie konkretne zastosowania produktu. Jeżeli każdą z tych osób zastępuje prezes, bo ma bardziej rozpoznawalne nazwisko, firma marnuje część własnego potencjału i wiąże tempo produkcji z kalendarzem jednej osoby.

Profil prezesa i profil firmy nie muszą publikować tego samego
Firma przygotowuje post, a następnie publikuje niemal identyczną wersję na profilu właściciela. Albo odwrotnie. Po kilku miesiącach oba kanały zaczynają wyglądać podobnie i trudno powiedzieć, po co śledzić oba. Znacznie ciekawsze jest wykorzystanie tego samego źródła na dwa różne sposoby.
Firma może opublikować case study opisujące przebieg projektu, zakres wdrożenia i efekty. Kilka dni później prezes może napisać o jednej decyzji, która podczas tego projektu była szczególnie trudna. Materiał firmowy daje odbiorcy fakty i dowody, a profil lidera dodaje perspektywę. Podobnie można pracować z raportami, wydarzeniami czy premierami produktów.
- osobista obserwacja
- decyzje i doświadczenia
- komentarz rynkowy
- własny punkt widzenia
- case studies i dowody
- wiedza ekspertów
- oferta i produkt
- archiwum treści na lata
Silna marka osobista niesie również ryzyko reputacyjne
Jeżeli odbiorcy utożsamiają konkretną osobę z firmą, pozytywne skojarzenia przenoszą się z jednego poziomu na drugi. Ten mechanizm nie przestaje jednak działać wtedy, kiedy pojawia się problem. Im silniejsza marka osobista prezesa, tym trudniej rozdzielić jego publiczne zachowanie od organizacji, którą reprezentuje.
Nie oznacza to, że prezes ma mówić wyłącznie rzeczy zaakceptowane wcześniej przez dział PR. Taka komunikacja szybko straciłaby sens. Warto jednak pamiętać, że jeżeli przedsiębiorstwo przez lata świadomie wykorzystuje nazwisko prezesa do budowania zaufania, jego publiczna aktywność staje się częścią reputacji biznesu. To po prostu druga strona tej samej korzyści.
Najtrudniejsze pytanie pojawia się dopiero przy odejściu
Założyciel może sprzedać firmę. Prezes może zmienić stanowisko. Wspólnicy mogą się rozstać. Ktoś może również po kilku latach zwyczajnie nie mieć ochoty na dalsze występowanie przed kamerą. Jeżeli firma od początku zakładała, że komunikacja jest nierozerwalnie związana z tą osobą, pojawia się problem.
Kanał YouTube jest pełen jej materiałów, newsletter ma bardzo osobisty charakter, najpopularniejsze artykuły są podpisane jej nazwiskiem, a firmowy LinkedIn ma znacznie mniejszą społeczność niż profil lidera. Treści nie znikają z dnia na dzień, ale sposób, w jaki były ze sobą połączone, przestaje pasować do nowej sytuacji. Dlatego o sukcesji komunikacyjnej warto myśleć dużo wcześniej niż w dniu ogłoszenia zmiany zarządu.

Kwestie własności dobrze uporządkować od początku
Profil LinkedIn prezesa należy do prezesa. To oczywiste, ale łatwo o tym zapomnieć, kiedy firma finansuje research, copywriting, montaż i regularne prowadzenie jego komunikacji. Inaczej wygląda firmowy kanał YouTube, strona internetowa czy archiwum materiałów.
Przy większym projekcie warto jasno ustalić, które elementy są własnością organizacji. Nagrania źródłowe mogą trafiać do firmowego archiwum. Filmy publikowane na kanale przedsiębiorstwa powinny pozostać dostępne niezależnie od zmian personalnych. Artykuły mogą być podpisane nazwiskiem eksperta, ale funkcjonować na domenie firmy. Jeszcze ważniejsze jest to przy zewnętrznym prowadzącym, gdzie prawa do materiałów i wizerunku powinny być jasne od początku.
Drugą twarz firmy najlepiej budować wtedy, kiedy pierwsza nadal działa
Jeżeli prezes jest już mocno kojarzony z firmą, nie trzeba nagle ograniczać jego obecności. Można za to stopniowo oswajać odbiorców z innymi osobami. Ekspert najpierw pojawia się jako gość w rozmowie, później prowadzi fragment webinaru, a następnie dostaje własny cykl albo serię krótszych filmów.
Po kilkunastu miesiącach firma może mieć kilka rozpoznawalnych osób, z których każda kojarzy się z innym obszarem. To działa nie tylko jako zabezpieczenie na wypadek odejścia prezesa. Po prostu zwiększa możliwości marketingu i pokazuje, że za dobrym liderem rzeczywiście stoi zespół, a nie tylko dobrze prowadzony profil osobisty.

Marka prezesa powinna wzmacniać firmę, a nie działać obok niej
Łatwo doprowadzić do sytuacji, w której personal branding i marketing przedsiębiorstwa stają się dwoma osobnymi projektami. Prezes ma swój newsletter, swoje posty i własną serię filmów, a firma prowadzi osobne kanały i produkuje podobne treści od początku. To niepotrzebnie podwaja pracę.
Znacznie lepiej zbudować jeden system produkcji wiedzy. Podczas rozmowy z liderem można zebrać kilka tematów. Jeden z nich staje się jego osobistym komentarzem, drugi rozwijamy na firmowym blogu, trzeci trafia na YouTube, krótki fragment wykorzystujemy w social media, a dział sprzedaży dostaje materiał odpowiadający na konkretną obiekcję klienta. Nie chodzi o kopiowanie tych samych treści wszędzie, ale o korzystanie z jednego źródła w kilku miejscach.
Po czym poznać, że proporcje są zdrowe
Dobrym sygnałem jest sytuacja, w której rośnie rozpoznawalność lidera, ale odbiorcy jednocześnie coraz lepiej znają samą firmę. Klient trafia na materiał prezesa, później ogląda coś na firmowym YouTube. Kojarzy założyciela, ale zna również dwóch ekspertów z zespołu. Podczas pierwszego spotkania mówi „oglądam wasze materiały”, a nie wyłącznie „obserwuję waszego prezesa”.
Warto więc oprócz statystyk profilu osobistego obserwować ruch bezpośredni na stronie, wyszukiwania nazwy firmy, subskrypcje firmowych kanałów, wykorzystanie treści przez sprzedaż i jakość zapytań przychodzących do organizacji. Jeżeli wszystko rośnie razem, marka osobista robi dokładnie to, czego od niej oczekujemy.
Nie każda firma powinna budować marketing wokół prezesa
Są przypadki, w których taki model zwyczajnie nie będzie najlepszym rozwiązaniem. Czasem prezes nie chce regularnie występować i nie ma sensu go do tego zmuszać. Czasem właściciel nie jest najlepszym ekspertem z punktu widzenia klienta, bo prowadzi firmę, odpowiada za strategię i finanse, ale codzienne problemy odbiorcy znacznie lepiej zna ktoś z produktu, sprzedaży albo wdrożeń.
Bywa też, że przedsiębiorstwo przygotowuje się do sprzedaży, sukcesji albo mocnego skalowania bez udziału właściciela. W takim przypadku uzależnianie całej komunikacji od jego nazwiska może być sprzeczne z kierunkiem, w którym ma iść organizacja. Nie oznacza to, że prezes powinien całkowicie zniknąć. Często wystarczy nadać mu właściwą rolę i zbudować obok niej inne, równie wiarygodne głosy.
Marka osobista i marka firmy nie muszą ze sobą konkurować
Dyskusja o personal brandingu często jest ustawiana tak, jakby firma miała dokonać wyboru: albo rozwijamy prezesa, albo budujemy markę przedsiębiorstwa. W praktyce oba poziomy mogą bardzo dobrze się uzupełniać. Człowiek przyciąga uwagę, skraca dystans i pokazuje sposób myślenia. Firma wnosi produkty, klientów, ekspertów, doświadczenie zespołu i własną bibliotekę wiedzy.
W poprzednim artykule o budowaniu widoczności firmy wokół wiedzy założyciela skupiałem się na tym, jak zorganizować sam proces pozyskiwania wiedzy i produkcji treści. W tekście o autorytecie lidera w B2B chodziło przede wszystkim o to, co lider powinien mieć do powiedzenia, żeby jego komunikacja nie zamieniła się w serię bezpiecznych opinii.
Marka osobista prezesa jest następnym etapem tej samej układanki. Może być ogromnym atutem, szczególnie w biznesach, w których zaufanie do ludzi ma duże znaczenie. Dobrze jednak projektować ją tak, żeby po kilku latach efektem nie był wyłącznie bardzo popularny prezes. Znacznie cenniejsza jest sytuacja, w której jego nazwisko przyciąga uwagę, ale odbiorca szybko odkrywa za nim całą firmę: innych ekspertów, doświadczenie zespołu, konkretne realizacje i wiedzę, która pozostanie wartościowa niezależnie od tego, kto akurat siedzi w fotelu prezesa.
Najlepszy system wykorzystuje rozpoznawalność osoby do budowania trwałego kapitału całej organizacji.
Najczęstsze pytania o markę osobistą prezesa
Czy prezes powinien być główną twarzą firmy?
Nie zawsze. Prezes dobrze sprawdza się w tematach strategicznych, rynkowych i związanych z doświadczeniem w prowadzeniu firmy, ale wiedzę techniczną lub produktową często lepiej oddać ekspertom z zespołu.
Jak uniknąć uzależnienia marketingu od jednej osoby?
Warto rozwijać kilka rozpoznawalnych twarzy, publikować część wiedzy na kanałach należących do firmy, utrzymywać firmowe archiwum materiałów i tak planować formaty, aby nie każdy z nich wymagał obecności prezesa.
Czy profil LinkedIn prezesa należy do firmy?
Nie. Profil osobisty należy do konkretnej osoby, nawet jeśli firma finansuje przygotowanie treści. Dlatego kluczowe materiały i kanały powinny równolegle budować zasób należący do przedsiębiorstwa.
Kto może być twarzą firmy zamiast prezesa?
W zależności od tematu może to być CTO, technolog, product manager, handlowiec, konsultant, inny ekspert z zespołu albo stały zewnętrzny prowadzący.
Jak przygotować firmę na zmianę prezesa lub prowadzącego?
Najlepiej stopniowo wprowadzać inne osoby, utrzymywać centralne archiwum, jasno regulować prawa do materiałów i budować firmowe kanały, które zachowają wartość także po zmianach personalnych.
